Jadłam go kilka razy w nieistniejącym już „Bakłażanie” na warszawskiej Chomiczówce. Zamknęli ten lokal, w dniu, w którym miałam przeogromną ochotę na tę zupę. Ponieważ smak wciąż za mną chodził, przygotowałam sobie własny wariant tej potrawy. Tak się złożyło, że przygotowałam ją 11 listopada – dzięki bieli i czerwieni wyszło mi patriotyczne danie.

Moja zupa krem powstała dzięki zmodyfikowaniu przepisu na sos pomidorowy do spaghetti, pizzy poprzez dodanie do niego bulionu.

Najpierw zatem przygotowałam sobie 800 ml bulionu warzywnego (nie lubię mięsa, a tłuszcz spokojnie w zupie zastąpiła mi oliwa) z długo gotowanej, przyprawionej włoszczyzny.

Do pozostałej części zupy użyłam składników:

1 średniej cebuli

2 ząbków czosnku

3 średnich marchewek

1 niedużej pietruszki

8 średnich pomidorów (mnie najbardziej smakują malinowe z Biedronki)

3 łyżki oliwy

Do przyprawienia: sól, pieprz, suszone oregano (2 łyżki), suszona bazylia (2 łyżki), ok. pół łyżeczki cukru.

Do zabielenia zupy użyłam 50 ml śmietany kremówki 30%

koncentrat pomidorowy 190 g

kulek mozzarelli – użyłam gotowych małych, ale spokojnie można dodać pokrojoną dużą kulkę.

Pomidory bez szypułek, umyte, sparzone i obrane, przygotowałam sobie w osobnym naczyniu. Usunęłam im zielone elementy i pokroiłam (wraz z miąższem) w drobną kostkę.

1. Do garnka wlałam i podgrzałam oliwę. Dorzuciłam umyte i drobno pokrojone cebulę i ząbki czosnku. Podsmażałam do momentu zeszklenia się cebuli (ciągle mieszając, aby się nie przypaliła). Dodałam pokrojone w cienkie plasterki pietruszkę i marchewki i nadal mieszając podsmażałam przez kolejne 5 minut.

2.  Dodałam wcześniej przygotowane pomidory i podsmażałam, a bardzie gotowałam przez kolejną minutę.

3. Następnie wlałam gorący bulion i wszystko doprowadziłam do wrzenia. Doprawiłam przyprawami: oregano, bazylią (zależało mi na wyczuwalnym ich aromacie, dlatego dodałam aż po dwie łyżki tych składników), solą, pieprzem i cukrem, a także dodałam koncentrat pomidorowy. Gotowałam do momentu, aż warzywa stały się miękkie. Następnie zblendowałam wszystko ręcznym blenderem (jeśli chcesz to robić w kielichowym, najpierw ostudź zupę – mnie przez wlanie do niego zbyt gorącej pękł).

Aby śmietana się nie zważyła w zupie, warto zabielanie przeprowadzić w osobnej miseczce. Najpierw wlać do niej śmietanę, a następnie dodawać po łyżce zupy (góra kilka łyżek) i dopiero przelać wszystko do garnka.

Zupę ponownie zagotować przez podaniem, podawać gorącą z dorzuconymi na środku kulkami mozzarelli. Następnym razem do tego przepisu dodam też podprażone na patelni pestki dyni i słonecznika.

Smacznego!

Mogą Ci się również spodobać